New Orleans
Minęło już prawie 10 lat od incydentu ze śmiercią moich rodziców. Z czasem moja nienawiść spadała, ale poczucie winy rosło. Zaczęłam obwiniać siebie, iż wszystko było moją winą. Nienawidziłam za to samej siebie, choć byłam w mieście wiecznych impres jak na tamte czasy...coś nie pozwalało mi się odprężyć, zmrużyć oka. Nic, próbowałam wszystkiego, na marne. Dzień w dzień, miałam przed twarzą obraz mordowanych rodziców.
W końcu przyszła kobieta która w pewnym sensie, odratowała mnie od cierpienia w domu. Choć włóczyłam się z nią po świecie już od dziesięciu lat, nadal nie wiedziałam jak się zwie. Nie chciałam pytać, ale coś mnie zmusiło. Odpowiedziała ,,Tak myślałam że kiedyś się zapytasz. Tylko na to czekałam. Nazywam się Angelique Mallory. Ale mów mi po prostu Angie". Potakiwałam głową, chwilę zastanawiając się, dlaczego jej tak na mnie zależy? Dlaczego chciała abym była wampirem? Dlaczego? Zdaje mi się, iż potrafiła chyba czytać w myślach, gdyż zaraz po tym jak w myślach zadałam pytania, odpowiedziała mi ,,Dlaczego? Może to po prostu z nudów? A może dlatego że coś mnie z tobą łączy? Sama nie wiem, ale coś kazało mi to zrobić... więc tak zrobiłam. Ale chyba nie żałujesz? Jeżeli tak, znaczy że popełniłam błąd". Dałam znacząco znać, że nie żałuję. Zapytałam się ,,A ty... żałujesz że jesteś wampirem? Przecież nie możesz mieć dzieci, rodziny... mało kto będzie cię kochać. Żałujesz że jesteś tym kim jesteś teraz? Gdybyś miała możliwość, zmieniła byś to?", jej twarz nagle skamieniała, bez żadnych emocji. Prawdo podobnie zastanawiała się, jednak że odpowiedziała mi. Powiedziała ,,Nie... nigdy nie żałowałam. A nawet gdybym mogła wybrać miłość, rodzinę i tym podobne... Nie miała bym tego. Nigdy nie byłam kochana przez nikogo". Przyznam szczerze, zrobiło mi się jej żal, na tyle że zaczęłam rozmyślać czy oni mnie kochali, bądź czy było to tylko złudzenie. Jednakże, bez wahania powiedziałam jej słowa, które ją rozweseliły. Rzekłam wtedy ,,Nie martw się, ja Cię kocham! Choć nie znam cię na tyle, czuję że, ty jesteś moją prawdziwa matką...". Wzruszyła się, dostrzegłam u niej łzy. Szybkim ruchem mnie przytuliła powiedziała że też mnie kocha, oraz dodała także chciała by być moją matką. Wtedy miałam już 16 lat, w poprzednim wpisie zaledwie 8 lat...
Drogi pamiętniku. New Orleans, Ahh! To jest idealne miejsce dla wampirów. Imprezy, alkohol, krew... czego więcej mogą chcieć wampiry? Następny wpis zapewne jak wytrzeźwieję...
~ 2 ~
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz