piątek, 6 lutego 2015

Pamiętnik nowego wampira, Strona 3.

13-11-1873r. 
Birmingham


   Wyjechałam z miasta New Orleans. Ludzie zaczęli podejrzewać, nie mogłam tam dłużej zostać. Być może za pięćdziesiąt lat tam wrócę? Nie wiem. Na pewno przez te kilkadziesiąt lat nie mogę tam wracać. Jestem w Anglii, znów w rodzinnym kraju, niestety, to nie jest Londyn. Tam też nie mogę wracać. Przechadzam się po uliczkach miasta Birmingham, słońce powinno rozgrzewać mą twarz, lecz nic nie czuję. Tęskno mi za tym uczuciem, choć w Londynie swego czasu nie padało zbyt często takie słońce jak tu.
   Angie nie widziałam od jakiegoś czasu, musiała załatwiać swoje sprawy w New York'u. W sumie, to chyba i lepiej iż jej nie ma? Mogę załatwić sprawy tutaj. Znajdę pracę, będę żyć jak normalny człowiek, nie jak typowy wampir w tym mieście. Z tym wyjątkiem, iż co dwadzieścia lat będę musiała zmieniać zamieszkanie. Zanim ludzie zaczną dostrzegać, że się nie starzeję oraz fakt, wampiry piją krew, ja też będę musiała. Angie ciągle, i ciągle nie ma. Czemu?... Być może wróci za 5 lat? Dla nas, wampirów, to nie jest wcale dużo czasu. Mam nadzieję że będę mogła tu pożyć, rozerwać się. Mam nawet zamiar zapisać się do Collegu. Wspomnienia zaczynają działać we znaki... Odczuwam poczucie winy o wiele mocniej niż jak byłam człowiekiem, tak samo miłość, szczęście... Jednymi słowy, uczucia odczuwam ze sto razy bardziej. Zadziwia mnie jeszcze jeden fakt. Niektórzy uważają że jestem chora. Tyle że nie, grypa czy tego typu choroby... Sądzą że jestem chora na umyśle, chcieli mnie zamknąć w zakładzie psychiatrycznym... Im też by się to przydało, nieprawdaż?

   Drogi pamiętniku. Niestety te wydarzenia mnie trochę przytłaczają, zrelaksuję się a następnie napiszę kolejna notkę. Żegnaj.





~ 3 ~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz