Jak zabić wampira?
To zależy od... kraju! Istoty które do życia potrzebują ludzkiej krwi, wierzono w różnych regionach świata, ale ta wiara różni się w szczegółach. Choć wszędzie wierzono też, że wampir nie umiera w ,,zwykły" sposób, to metody jego unicestwienia bywały różne.
W Bułgarii - włożyć do grobu pnącze dzikiej róży;
w Irlandii - ułożyć stos kamieni;
w Polsce - pochować z twarzą do dołu;
w Grecji - obciąć i spalić głowę;
w Rumunii - wyjąć serce i przeciąć na pół, włożyć czosnek w usta, a głowę przebić gwoździem;
na Węgrzech - prócz gwoździa w skroni zalecany był kołek, który należało wbić w serce niby martwego wampira.
Inne sposoby, które uważano za skuteczne w różnych kulturach to:
- chowanie na skrzyżowaniu dróg;
- obcinanie głowy i umieszczenie jej między nogami (czasem z monetą w ustach);
- zalewanie zwłok wrzącą oliwą.
A dla Ciebie sposób mordu wampira jest najlepszy?
Winni zarazy
Nawet racjonalni Skandynawowie nie ustrzegli się lęku przed krwiopijcami. Ponieważ XVIII wiek był w Europie czasem szerzących się plag i zaraz, za głównych winowajców tych nieszczęść uznawano wampiry.
W Danii, po kopenhaskiej epidemii dżumy z 1711 roku, zaczęto praktykować zwyczaj ekshumacji zmarłych, których podejrzewano o sprowadzenie zarazy.
Żeby ustrzec się przed kolejnym atakiem upiorów i wampirów, Duńczycy wieszali na drzwiach domów koła do kołowrotka. Z kolei w Grenlandii chowano zmarłych na terenie ich własnych gospodarstw, a po ceremonii z udziałem duchowieństwa wbijano im kołek w pierś, żeby nie mogli czynić zła.
Potem kołek wyjmowano, a ksiądz skraplał ciało zmarłego wodą święconą.
Dziękuję za przeczytanie, więcej już niebawem.
piątek, 20 lutego 2015
piątek, 6 lutego 2015
Pamiętnik nowego wampira, Strona 3.
13-11-1873r.
Birmingham
Wyjechałam z miasta New Orleans. Ludzie zaczęli podejrzewać, nie mogłam tam dłużej zostać. Być może za pięćdziesiąt lat tam wrócę? Nie wiem. Na pewno przez te kilkadziesiąt lat nie mogę tam wracać. Jestem w Anglii, znów w rodzinnym kraju, niestety, to nie jest Londyn. Tam też nie mogę wracać. Przechadzam się po uliczkach miasta Birmingham, słońce powinno rozgrzewać mą twarz, lecz nic nie czuję. Tęskno mi za tym uczuciem, choć w Londynie swego czasu nie padało zbyt często takie słońce jak tu.
Angie nie widziałam od jakiegoś czasu, musiała załatwiać swoje sprawy w New York'u. W sumie, to chyba i lepiej iż jej nie ma? Mogę załatwić sprawy tutaj. Znajdę pracę, będę żyć jak normalny człowiek, nie jak typowy wampir w tym mieście. Z tym wyjątkiem, iż co dwadzieścia lat będę musiała zmieniać zamieszkanie. Zanim ludzie zaczną dostrzegać, że się nie starzeję oraz fakt, wampiry piją krew, ja też będę musiała. Angie ciągle, i ciągle nie ma. Czemu?... Być może wróci za 5 lat? Dla nas, wampirów, to nie jest wcale dużo czasu. Mam nadzieję że będę mogła tu pożyć, rozerwać się. Mam nawet zamiar zapisać się do Collegu. Wspomnienia zaczynają działać we znaki... Odczuwam poczucie winy o wiele mocniej niż jak byłam człowiekiem, tak samo miłość, szczęście... Jednymi słowy, uczucia odczuwam ze sto razy bardziej. Zadziwia mnie jeszcze jeden fakt. Niektórzy uważają że jestem chora. Tyle że nie, grypa czy tego typu choroby... Sądzą że jestem chora na umyśle, chcieli mnie zamknąć w zakładzie psychiatrycznym... Im też by się to przydało, nieprawdaż?
Drogi pamiętniku. Niestety te wydarzenia mnie trochę przytłaczają, zrelaksuję się a następnie napiszę kolejna notkę. Żegnaj.
Birmingham
Wyjechałam z miasta New Orleans. Ludzie zaczęli podejrzewać, nie mogłam tam dłużej zostać. Być może za pięćdziesiąt lat tam wrócę? Nie wiem. Na pewno przez te kilkadziesiąt lat nie mogę tam wracać. Jestem w Anglii, znów w rodzinnym kraju, niestety, to nie jest Londyn. Tam też nie mogę wracać. Przechadzam się po uliczkach miasta Birmingham, słońce powinno rozgrzewać mą twarz, lecz nic nie czuję. Tęskno mi za tym uczuciem, choć w Londynie swego czasu nie padało zbyt często takie słońce jak tu.
Angie nie widziałam od jakiegoś czasu, musiała załatwiać swoje sprawy w New York'u. W sumie, to chyba i lepiej iż jej nie ma? Mogę załatwić sprawy tutaj. Znajdę pracę, będę żyć jak normalny człowiek, nie jak typowy wampir w tym mieście. Z tym wyjątkiem, iż co dwadzieścia lat będę musiała zmieniać zamieszkanie. Zanim ludzie zaczną dostrzegać, że się nie starzeję oraz fakt, wampiry piją krew, ja też będę musiała. Angie ciągle, i ciągle nie ma. Czemu?... Być może wróci za 5 lat? Dla nas, wampirów, to nie jest wcale dużo czasu. Mam nadzieję że będę mogła tu pożyć, rozerwać się. Mam nawet zamiar zapisać się do Collegu. Wspomnienia zaczynają działać we znaki... Odczuwam poczucie winy o wiele mocniej niż jak byłam człowiekiem, tak samo miłość, szczęście... Jednymi słowy, uczucia odczuwam ze sto razy bardziej. Zadziwia mnie jeszcze jeden fakt. Niektórzy uważają że jestem chora. Tyle że nie, grypa czy tego typu choroby... Sądzą że jestem chora na umyśle, chcieli mnie zamknąć w zakładzie psychiatrycznym... Im też by się to przydało, nieprawdaż?
Drogi pamiętniku. Niestety te wydarzenia mnie trochę przytłaczają, zrelaksuję się a następnie napiszę kolejna notkę. Żegnaj.
~ 3 ~
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)