wtorek, 4 sierpnia 2015

Pamiętnik nowego wampira, Strona 5.

08-05-1882r.
Birmingham




    Drogi pamiętniku. Miasto Birmingham, zdaje się być niezłym miejscem pobytu. Jednakże, będę musiała opuścić to miasto, i wyruszyć do innego, szukać tymczasowego domu. Szkoda mi tylko... Że nie ma przy mnie rodziny. Szczerze żałuję, że ich zabiłam. Nie panowałam nad sobą... Byłam głupia.
    Eh... Tu, w mieście Birmingham, mam pracę. Pracuję w szpitalu, opiekuję się pacjentami którzy wkrótce umrą. Potem zanoszę ich zwłoki do kostnicy. Jestem tam sama więc mogę pic ich krew. Fantastycznie, można by rzec. Praca mi się podoba, ponieważ są ludzie którzy są bardzo mili. Moi rodzice też byli mili... Ale zakłamani. Nienawidzę tego.
    Ostatnimi czasy...  bywam tylko smutna. Nie znam sensu życia, sensu swojej beznadziejnej egzystencji. Czy jest jakieś miasto dla takich jak ja?... Czy jestem z tym sama?... Nie spotkałam od dawna kogoś takiego jak ja. Mam tego dość! Chce umrzeć. Ale nie mogę tego robić... Nie wiem jak. Nienawidzę tego kim jestem. Ta postura... ona jest okropna. Tylko morduję... Nie chcę tego więcej.
    Wyżalam się i wyżalam... Poznałam kogoś. Ale co z tego? Nie jest taki jak ja, więc nie ma szansy na związek. Jak on zareaguje na wieść, że będę usiała się wynosić? Czas płynie szybko, zanim się obejrzę... Go już na tym świecie nie będzie. Nie mam planu na życie. Może znajdę miasto w którym będą osoby takie jak ja. Ale wątpię. Jestem z tym sama.
    Pamiętniku. Chodzę do rodziców na cmentarz... Wspomnienia wracają w taki sposób, że rozsadza mi głowę. Zupełnie, jakby miała zaraz wybuchnąć. To fatalnie. Dlaczego tak się dzieje? Mam ochotę płakać w kącie do końca świata. Mam tyle lat a dalej czuje się dzieckiem. Ja potrzebuję rodziny. Czy mogę ją mieć? Nie! Ja ją zabiłam. Na inną nie zasługuję. Proszę, niech ktoś mnie zabije.
   Drogi pamiętniku. Nie wiem co pisać dalej, jak myślę o czym kol wiek... Zaraz zaczynam płakać krwią... Czemu? Nie wiem... Eh... Czy pamiętasz, w jakim celu pisze pamiętnik?... Oczywiście. W tym celu żeby inni wiedzieli. Wiedzieli jak cierpię. Birmingham może być sobie pięknym miastem, ale to nie zmienia faktu tego, kim jestem. Jestem pierdolonym mordercą.
   To tyle. Dobranoc pamiętniku. Późna godzina....





~ 5 ~

piątek, 1 maja 2015

Pamiętnik nowego wampira, Strona 4.

08-05-1878r.
Birmingham




   W mieście Birmingham żyje mi się przyjemnie. Zaczynam zapominać. Czy to źle? Nie sądzę. Mam nadzieję zapomnieć kiedyś o wszystkim. Ale te notatki co pisze... Eh... Ona mają mi przypominać. Nie wiem w sumie po co to piszę, widzisz, pamiętniku... O tym już zapomniałam. Być może, kiedyś będę chciała pamiętać, ale ten dzień jeszcze nie nadszedł.
    Mam dodatkową nowinę. Znalazłam kandydata na męża, a dodatkowo... Jestem z nim w ciąży! Fascynujące, będę mieć... dziecko. Nie jest to zwykła nowina, liczę że dziecko nie umrze z powodu tego, iż jestem wampirem. Płód powinien rozwijać się bez najmniejszych wskazań. Tyle że jest jeden problem, powinnam jeść... A jako mojej natury, spożywam tylko krew... Ale mam nadzieję że będę mogła zjeść.
Drogi, oj drogi pamiętniku... Szczerze, to zaczęła dla mnie dziwnie smakować woda, ledwie przechodzi mi przez gardło, z posiłkami również nie jest najlepiej. Ale czemu? Może to ma jakiś związek z wampiryzmem? A może to tylko, mój mózg tak odczuwa, ale mogę normalnie jeść i pić? Nie wiem, ale muszę się dowiedzieć, aby zachować pozory człowieczeństwa.To mnie już męczy... Eh... Ale to już mniejsza!
   Ta notatka została zakończona! Wiem, wiem... Nie pisze dla siebie, ponieważ mam pamięć doskonałą.
Nie wiem ile jeszcze będę żyć, ale na pewno będzie to czas, w którym będę szczęśliwa, młoda... piękna.
   Eh, no to ten wpis skończony. Wątpię, aby szybko coś się zdarzyło.





~ 4 ~

piątek, 20 lutego 2015

Jak zabić wampira? Winni zarazy...

Jak zabić wampira?

   To zależy od... kraju! Istoty które do życia potrzebują ludzkiej krwi, wierzono w różnych regionach świata, ale ta wiara różni się w szczegółach. Choć wszędzie wierzono też, że wampir nie umiera w ,,zwykły" sposób, to metody jego unicestwienia bywały różne. 
W Bułgarii - włożyć do grobu pnącze dzikiej róży;
w Irlandii - ułożyć stos kamieni;
w Polsce - pochować z twarzą do dołu;
w Grecji - obciąć i spalić głowę;
w Rumunii - wyjąć serce i przeciąć na pół, włożyć czosnek w usta, a głowę przebić gwoździem;
na Węgrzech - prócz gwoździa w skroni zalecany był kołek, który należało wbić w serce niby martwego   wampira.
   Inne sposoby, które uważano za skuteczne w różnych kulturach to:
- chowanie na skrzyżowaniu dróg;
- obcinanie głowy i umieszczenie jej między nogami (czasem z monetą w ustach);
- zalewanie zwłok wrzącą oliwą.
   A dla Ciebie sposób mordu wampira jest najlepszy?

Winni zarazy

   Nawet racjonalni Skandynawowie nie ustrzegli się lęku przed krwiopijcami. Ponieważ XVIII wiek był w Europie czasem szerzących się plag i zaraz, za głównych winowajców tych nieszczęść uznawano wampiry.
   W Danii, po kopenhaskiej epidemii dżumy z 1711 roku, zaczęto praktykować zwyczaj ekshumacji zmarłych, których podejrzewano o sprowadzenie zarazy.
   Żeby ustrzec się przed kolejnym atakiem upiorów i wampirów, Duńczycy wieszali na drzwiach domów koła do kołowrotka. Z kolei w Grenlandii chowano zmarłych na terenie ich własnych gospodarstw, a po ceremonii z udziałem duchowieństwa wbijano im kołek w pierś, żeby nie mogli czynić zła.
   Potem kołek wyjmowano, a ksiądz skraplał ciało zmarłego wodą święconą.



Dziękuję za przeczytanie, więcej już niebawem.

piątek, 6 lutego 2015

Pamiętnik nowego wampira, Strona 3.

13-11-1873r. 
Birmingham


   Wyjechałam z miasta New Orleans. Ludzie zaczęli podejrzewać, nie mogłam tam dłużej zostać. Być może za pięćdziesiąt lat tam wrócę? Nie wiem. Na pewno przez te kilkadziesiąt lat nie mogę tam wracać. Jestem w Anglii, znów w rodzinnym kraju, niestety, to nie jest Londyn. Tam też nie mogę wracać. Przechadzam się po uliczkach miasta Birmingham, słońce powinno rozgrzewać mą twarz, lecz nic nie czuję. Tęskno mi za tym uczuciem, choć w Londynie swego czasu nie padało zbyt często takie słońce jak tu.
   Angie nie widziałam od jakiegoś czasu, musiała załatwiać swoje sprawy w New York'u. W sumie, to chyba i lepiej iż jej nie ma? Mogę załatwić sprawy tutaj. Znajdę pracę, będę żyć jak normalny człowiek, nie jak typowy wampir w tym mieście. Z tym wyjątkiem, iż co dwadzieścia lat będę musiała zmieniać zamieszkanie. Zanim ludzie zaczną dostrzegać, że się nie starzeję oraz fakt, wampiry piją krew, ja też będę musiała. Angie ciągle, i ciągle nie ma. Czemu?... Być może wróci za 5 lat? Dla nas, wampirów, to nie jest wcale dużo czasu. Mam nadzieję że będę mogła tu pożyć, rozerwać się. Mam nawet zamiar zapisać się do Collegu. Wspomnienia zaczynają działać we znaki... Odczuwam poczucie winy o wiele mocniej niż jak byłam człowiekiem, tak samo miłość, szczęście... Jednymi słowy, uczucia odczuwam ze sto razy bardziej. Zadziwia mnie jeszcze jeden fakt. Niektórzy uważają że jestem chora. Tyle że nie, grypa czy tego typu choroby... Sądzą że jestem chora na umyśle, chcieli mnie zamknąć w zakładzie psychiatrycznym... Im też by się to przydało, nieprawdaż?

   Drogi pamiętniku. Niestety te wydarzenia mnie trochę przytłaczają, zrelaksuję się a następnie napiszę kolejna notkę. Żegnaj.





~ 3 ~

czwartek, 8 stycznia 2015

Pamiętnik nowego wampira. Strona 2.

11-01-1871 r.
New Orleans



   Minęło już prawie 10 lat od incydentu ze śmiercią moich rodziców. Z czasem moja nienawiść spadała, ale poczucie winy rosło. Zaczęłam obwiniać siebie, iż wszystko było moją winą. Nienawidziłam za to samej siebie, choć byłam w mieście wiecznych impres jak na tamte czasy...coś nie pozwalało mi się odprężyć, zmrużyć oka. Nic, próbowałam wszystkiego, na marne. Dzień w dzień, miałam przed twarzą obraz mordowanych rodziców.
   W końcu przyszła kobieta która w pewnym sensie, odratowała mnie od cierpienia w domu. Choć włóczyłam się z nią po świecie już od dziesięciu lat, nadal nie wiedziałam jak się zwie. Nie chciałam pytać, ale coś mnie zmusiło. Odpowiedziała ,,Tak myślałam że kiedyś się zapytasz. Tylko na to czekałam. Nazywam się Angelique Mallory. Ale mów mi po prostu Angie". Potakiwałam głową, chwilę zastanawiając się, dlaczego jej tak na mnie zależy? Dlaczego chciała abym była wampirem? Dlaczego? Zdaje mi się, iż potrafiła chyba czytać w myślach, gdyż zaraz po tym jak w myślach zadałam pytania, odpowiedziała mi ,,Dlaczego? Może to po prostu z nudów? A może dlatego że coś mnie z tobą łączy? Sama nie wiem, ale coś kazało mi to zrobić... więc tak zrobiłam. Ale chyba nie żałujesz? Jeżeli tak, znaczy że popełniłam błąd". Dałam znacząco znać, że nie żałuję. Zapytałam się ,,A ty... żałujesz że jesteś wampirem? Przecież nie możesz mieć dzieci, rodziny... mało kto będzie cię kochać. Żałujesz że jesteś tym kim jesteś teraz? Gdybyś miała możliwość, zmieniła byś to?", jej twarz nagle skamieniała, bez żadnych emocji. Prawdo podobnie zastanawiała się, jednak że odpowiedziała mi. Powiedziała ,,Nie... nigdy nie żałowałam. A nawet gdybym mogła wybrać miłość, rodzinę i tym podobne... Nie miała bym tego. Nigdy nie byłam kochana przez nikogo". Przyznam szczerze, zrobiło mi się jej żal, na tyle że zaczęłam rozmyślać czy oni mnie kochali, bądź czy było to tylko złudzenie. Jednakże, bez wahania powiedziałam jej słowa, które ją rozweseliły. Rzekłam wtedy ,,Nie martw się, ja Cię kocham! Choć nie znam cię na tyle, czuję że, ty jesteś moją prawdziwa matką...". Wzruszyła się, dostrzegłam u niej łzy. Szybkim ruchem mnie przytuliła powiedziała że też mnie kocha, oraz dodała także chciała by być moją matką. Wtedy miałam już 16 lat, w poprzednim wpisie zaledwie 8 lat...
   Drogi pamiętniku. New Orleans, Ahh! To jest idealne miejsce dla wampirów. Imprezy, alkohol, krew... czego więcej mogą chcieć wampiry? Następny wpis zapewne jak wytrzeźwieję...



~ 2 ~

czwartek, 1 stycznia 2015

Pamiętnik nowego wampira, strona 1.

21-04-1863r. 
 Londyn.


   Wyszłam z domu, błąkam się gdzieś po ścieżkach Londynu. Rodzice znów się kłócą. Mam dość, chcę to wszystko skończyć. Nagle podeszła do mnie kobieta, była wyjątkowo piękna. Tego dnia akurat miałam urodziny, ona o tym wiedziała. Ale skąd?
   Zaproponowała mi iż zaprowadzi mnie do domu. Byłyśmy już u progu, lecz rodzice dalej się sprzeczali. Widziała jak cieknie mi łza. Wtedy powiedziała mi ,,Mogę Ci pomóc. Mogę sprawić że już nigdy nie uronisz łzy. Tylko zrób dla mnie jedną rzecz...". Nie wiedziałam o co wtedy chciała mnie poprosić, zrobiłam zdziwioną minę, wtedy to szepnęła mi do uszka ,,...Zaproś mnie do środka. Zobaczysz co się stanie gdy to zrobisz. A więc, zaprosisz mnie?" Uśmiechnęła się dość przerażająco, spuściłam głowę zastanawiając się. Wtedy domyśliłam się, iż była wampirem. Rodzice zauważyli jak z kimś rozmawiam. Ojciec widział jak patrzy na nich morderczym wzrokiem, powiedział ,,Nie wpuszczaj jej!". Ze spuszczoną głową zapytałam ,,A obiecasz mi... że już nigdy się nie pokłócisz z mamą?", podniosłam głowę, patrząc obojętnym wzrokiem, tak... jakbym chciała aby umarł. Zawiesił się, ,,Eh... Tak jak myślałam, ty nie potrafisz.Już kiedyś obiecaliście mi że ni będziecie się kłócić. Ale wy zawsze kłamiecie. I wiecie co?". Przez chwilę nie mówiłam, uśmiechnęłam się z pogardą w oczach mówiąc ,,Zaproszę ją... ja ją zaproszę...". Odwróciłam się do niej spojrzałam w twarz, chciałam powiedzieć, ale ojciec zatrzasną drzwi. Wtedy coś we mnie pękło. Odwróciłam się w stronę ojca, i wrzasnęłam ,,Możesz wejść!". Nagle otworzyły się drzwi, kobieta  po drugiej stronie miała twarz skierowana na wprost, lecz oczami skierowała na buty. Z uśmiechem przekroczyła próg, po czym zerknęła na nich i powiedziała ,,...Kolacja...". W kilka sekund przebiła swymi kłami ich tętnice szyjne, wykrwawiali się na moich oczach. Jednakże... nie bolało mnie to, cieszyłam się z powodu, iż umierają. Wtedy podeszła do mnie i powiedziała ,,A ty... chcesz być taka jak ja? Będziesz żyć wiecznie, bez strachu... bo to ty nim będziesz, chcesz? Czy chcesz być wampirem?". Zastanawiałam się chwilę, ale ojciec resztkami sił powiedział ,,Nie, skarbie! nie rób tego! Ja i mama zawsze cię kochaliśmy!". W sumie... to mnie wzruszyło, ale w tamtym dniu byłam przepełniona nienawiścią do nich. Podeszłam do umierającego ojca, przyklęknęłam i szepnęłam do uszka ,,Nie obchodzi mnie to, do tej pory mnie nie kochaliście...dopiero w obliczu śmierci się obudziłeś? Gdzie tak mnie kochałeś jak pieprzyłeś te dziwki w waszej sypialni jak matka urabiała się po łokcie żebyś miał na te zdziry? Gdzie wtedy byłeś?! I ja tobie... Mam okazywać litość?! Nienawidzę cię! Obyś smażył się w piekle...". Wtedy zgodziłam się na zostanie wampirem.Nie pamiętam nic z tego rytuału. Ale to nie ważne, bardziej obchodzi mnie to kim teraz jestem. Teraz nikt mnie nie będzie traktował jak bezbronnego bachora.
   Drogi pamiętniczku... Oby nikt nie musiał przechodzić przez takie kłótnie rodzinne, spowodowane przez rodzicieli... To w sumie żenujące, nie mają godności. Jesteś mój nowy. A skoro wampiry nie zapominają... Jak ktoś by mnie przebił kołkiem, bądź wyrwał serce, aby mieli choć cząstkę tego, co przeżyłam.
 
~ 1 ~